
Dzień wstaje słoneczny, ale z siarczystym mrozem. Startujemy z Myślenickiego Zarabia, szybko zakładamy raczki i w górę, zielonym szlakiem na

CHEŁM (44).
Ośnieżone drzewa, podświetlone słońcem chmury tworzą niesamowitą scenerię.


Na szczycie zdjęcie przy tabliczce i w dół bez szlaku do Stróży. Szybki przejazd do ulubionej ostatnio stacji benzynowej na kawę.
Kolejny etap wyprawy – wejście na

KICZORĘ (45). Startujemy z Lubnia bez szlaku, podejście daje w kość. Rewelacyjne widoki na Gorce, Beskid Wyspowy i królową Babią Górę rekompensuje trud podejścia. Na szczycie to co zwykle- sesja fotograficzna i kanapki na wzmocnienie.


Dalej, tracimy wysokość dochodząc do żółtego szlaku a następnie cały czas w górę przez PATRYJĘ, TRZY KOPCE na

LUBOMIRA (46). O ognisko trzeba powalczyć, najpierw odkopać ze śniegu miejsce, a później walczyć o ogień. Stwierdzamy zgodnie że chyba jest zły biomet, ale trud zostaje wynagrodzone, jemy gorące kiełbaski.


Z Lubomira uciekamy w padającym, niewielkim śniegu, który w Lipniku zamienia się w pojedyncze krople deszczu.
Za nami solidna wyrypa, 19 km i 1200 m podejścia.

Forma na sezon rośnie.
Dziękuję uczestnikom i naszemu sympatycznemu kierowcy, do zobaczenia za dwa tygodnie.


Kazimierz Gierlach
Fot. Monika Łaciak, Kazimierz Gierlach